Autor: Piotr Kałowski
Poprzedni nasz wpis traktował o emocjach i starał się przybliżyć nieco ich naturę i funkcję. Poza sercem, człowiekiem kieruje jednak również mózg – jesteśmy w końcu istotami myślącymi. Wszystko, co dociera do nas z zewnętrznego świata, a także z naszego własnego ciała, jest przez nas umysłowo przetwarzane i dopiero na podstawie takiej myślowej interpretacji podejmujemy działanie. Co za tym idzie, to, jak myślimy odgrywa decydujące znaczenie w naszym życiu wewnętrznym. Przyjrzymy się zatem, jak konkretnie wygląda ten mechanizm. Jest to tym bardziej interesujące, że leczenie depresji w toku psychoterapii może przyjąć formę właśnie wspólnego z terapeutą „myślenia o myśleniu,”
Po pierwsze, umysłowej obróbce podlegają emocje. Jak wspominaliśmy poprzednio, emocje są odpowiedzią na pewne zdarzenie, która ma wesprzeć nas w wykonaniu odpowiedniego do tego zdarzenia działania. Aby to się stało, musimy najpierw zrozumieć sytuację, w której się znajdujemy, co następnie wyzwala w nas określoną emocję. Innymi słowy, nie samo zdarzenie, lecz to, jak je rozumiemy niesie za sobą emocję. Na przykład, wyobraźmy sobie, że trzy różne osoby dostają w pracy reprymendę od szefa. Osoba A myśli „To koniec, na pewno mnie zwolnią.” Czuje się więc przygnębiona lub zestresowana. Osoba B natomiast pomyślała „Jak mógł! To przecież nie była moja wina!” i co za tym idzie, odczuwa złość. Z kolei Osoba C stwierdziła „Ech, niedobrze, ale wiem, że muszę w przyszłości na to uważać,” w wyniku czego również poczuje się trochę spięta, ale poradzi sobie z tym problemem w konstruktywny sposób. Ten sam proces zachodzi w praktycznie każdej sytuacji w życiu, a tego typu myśli automatyczne przebiegają nam przez głowę setki razy dziennie. O większości z nich zapewne nie jesteśmy nawet świadomi bez skupienia się na nich!
Dalej, jak można wnioskować z powyższego przykładu, myśli wpływają na zachowania. Oczywiście, aby coś zrobić, musimy najpierw pomyśleć o tym, że tak chcemy. Oczekiwania i przekonania na temat tego, co się stanie czy jak nam pójdzie kierują jednak tym, co robimy i jak to robimy w bardziej subtelny sposób. Weźmy przykład rozmowy o pracę. Osoba A stwierdzi „I tak nie mam szans,” przez co, w połączeniu z obniżonym przez taką myśl nastrojem wypadnie na rozmowie gorzej, niż mogłaby. Osoba B z kolei może pomyśleć „Bułka z masłem. Wiem, że mam nad nimi przewagę,” dzięki czemu na rozmowie będzie przebojowa i pewna siebie. Osoba C z kolei pomyśli: „Warto spróbować. Czy mnie przyjmą czy nie, będzie to cenne doświadczenie” i przygotuje się do rozmowy, ale będzie także w stanie pogodzić się z porażką.
Wreszcie, myśli mogą wpływać także na nasze wrażenia z ciała. Wydawać by się mogło, że odczucia docierające do nas z naszego własnego organizmu są tak bezpośrednie, że nie sposób jest źle je zrozumieć. Okazuje się jednak, że podobnie jak w przypadku ocen sytuacji, myśli i przekonania związane z naszym ciałem i płynącymi z niego wrażeniami wyznaczają do pewnego stopnia ich interpretację. Na przykład, niektóre osoby mają tendencję do bardzo negatywnego odbierania wrażeń takich, jak przyspieszone bicie serca czy różnego rodzaju przemijające bóle jako objawy groźnych chorób. Szczególnie przykrą konsekwencją jest w ich przypadku to, że niepokój wywołany myślą, iż np. szybsze tętno to zwiastun zawału, dodatkowo przyspiesza tętno, co budzi jeszcze większy lęk, tworząc swego rodzaju błędne koło, które może skończyć się tzw. atakiem paniki.
Nasze myśli pośredniczą więc między zewnętrznym światem a naszymi emocjami, zachowaniami i, do pewnego stopnia, stanami wewnętrznymi. Co więcej, te trzy procesy są ze sobą wzajemnie powiązane. Myśl może wywołać zachowanie, zachowanie – emocję, a ta z kolei – następną myśl… Jak jednak pokazuje powyższy przykład, czasami ich wpływ może wywoływać cierpienie. Dlaczego niektóre osoby kierują się takimi właśnie przekonaniami? Najbardziej podstawowe twierdzenia i myśli na temat siebie, innych i świata formują się w okresie dzieciństwa i dorastania. Mogą być np. skutkiem bardzo trudnych przeżyć lub nieprzyjaznego środowiska. Jak wspominaliśmy poprzednio, trudne emocje i sytuacje mogą wyzwalać chęć ucieczki od nich (bo już kiedyś raz było przez to bardzo źle), co utrzymuje sztywne przekonania na ich temat. Te z kolei ryzykują wytworzeniem się kolejnego błędnego koła – unikanie odbiera szansę na konfrontację z rzeczywistością i zdobycie doświadczenia, że kolejny raz nie musi już być tak źle, że mamy teraz wybór, jak postąpić.
W sytuacjach, gdy twoje myśli, zachowania czy emocje w poważny sposób zakłócają Twoje życie lub gdy są dla Ciebie źródłem dużego i uporczywego cierpienia, odpowiedzią może być psychoterapia. Terapeuta dysponuje specjalistyczną wiedzą i zdolnościami interpersonalnymi, dzięki którym jest w stanie pomóc Ci wypracować bardziej elastyczne sposoby patrzenia na świat i – co za tym idzie – radzenia sobie.